środa, 2 grudnia 2015

Enjoy your pregnancy!

Jakoś w okolicach środy orientuję się, że to już kolejny tydzień. 23 tydzień ciąży. Jeszcze biegam, w zasadzie to nawet nie wyrabiam na zakrętach. S. akurat w Norwegii, dobrze, lepiej niż w Malezji, mamy poczucie, że jest bliżej. Ja mam takie poczucie. Nie wiem czy Jagoda w ogóle rozumie o co w tym chodzi, że Jego tak często nie ma. Odkąd pamięta tata tak pracował, od ponad dwóch lat wyjazdy są bardzo częste i zwykle na długie tygodnie. Może nie wie, że są domy, gdzie tatusiowie są codziennie...

---

Oczywiście, że taki układ mnie męczy. Nie, wcale sobie z tym super nie radzę. W domu mamy bajzel, a na obiad gofry. Zmywarkę wstawiam raz na kilka dni, gdy już nie ma miejsca na blacie. Kot błagalnym wzrokiem przypomina mi o kuwecie. W sobotę oddaje się fali sprzątania. W niedziele dochodzę do siebie po sobocie...

---

Wychodzimy rano o 7, czasem chwilę przed, ostatnio częściej chwilę po. Najpierw przedszkole, potem korki, zanim dojadę do pracy jest 8, czasem chwilę przed, ostatnio częściej chwilę po. No godzina mi schodzi jak nic. Tęsknię za rowerem. Ale nie na tej trasie, za daleko. I koszmarny stan dróg rowerowych, bałabym się.

---

Podziwiam mamy, które poświęciły się macierzyństwu, którym dobrze w domu. Nie wiem, może kiedyś też do tego dojdę. Na razie mi nie wyszło, odżywam, gdy muszę rano wstać i rzęsy pomalować, gdy planuję weekendy, a sobotni poranek ma ten niepowtarzalny smak. No i piątki, ten smak :)

---

Wieczory są dla nas, dla mnie i dla brzucha. Jaga śpi, robię kawę bezkofeinową i wskakuję pod kołdrę. Czytam, oglądam, marnuje czas, odreagowuje stresy, spotkania. Głaszczę się po brzuchu. Trochę planuję, trochę rozmyślam. Nie spinam. Nasłuchuję tanecznych pląsów, brzuch faluje, cud się dzieje. 'Enjoy your pregnancy' niezależnie od warunków! To moje motto na ten czas.
Bałagan nie ucieknie... S. będzie za  tydzień...    


g.

8 komentarzy:

  1. Obtulam Cię bardzo bardzo.
    Raźniej mi, bo ja też z tych co odżywają przy pierwszej warstwie maskary :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja śle całuski i przytulenia. Pierwszy akapit mnie wzruszył do łez!
    Ściski:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że znowu gościcie tutaj :) A co do wyjazdów tatusi(ów) sama coś wiem ... Naszego też na okrągło nie ma ;( jesteśmy non stop same.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że przy takim pędzie jeszcze się tutaj pojawiasz:)
    Życzę dużo spokoju, ciesz się tym czasem, potem pewnie będzie jeszcze większy pęd.
    Wspaniale, że Jaga będzie miała małe do kochania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpadłabym posprzątać! Bo ja lubię :) No i mam więcej czasu niż Ty... Wpadłabym, no wpadła... Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo Ty!
    Korzystaj, śpij, leniuchuj!!!!!
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gosia, powiem to, co ostatnio: pani do sprzatania. Nie da sie, nie ogarniesz wszystkiego, po co zreszta, jakim kosztem? Praca jeden etat, prowadzenie domu drugi, bycie rodzicem trzeci, i to wszystko czesto (czesciej) w pojedynke. Nie wiem, dlaczego dalysmy sobie wmowic, ze taki jest porzadek rzeczy, ze musimy wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego:) Dużo się u Was podziało... Gratuluję z całego serca. Domyślam się, że synuś już na pokładzie, bo to wiosna "pełną gębą". Domyślam się, że maluszek wypełnił Twój dzień od rana do wieczora, ba - nocy i pewnie nie masz czasu na tęsknotę za Holandią... Tak pewnie byłoby najlepiej. Ufam, że już odnalazłaś swoje miejsce w Polsce. Czuję, że czeka mnie to samo co Ciebie...
    Zarówno wyjazd zagranicę, jak i powrót do kraju - naprawdę nie są łatwe. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za każde słowo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...