piątek, 5 kwietnia 2013

Czytamy. Mama kwijt

Jest bardzo prawdopodobne, że jeszcze nic o niej nie słyszeliście... Ona, to mała sówka. Ale może choć o Nim już coś słyszeliście? On to Chris Haughton. Jeśli jednak nie znacie ani Jej, ani Jego, przeczytajcie koniecznie.







Pewnego dnia mała sowa śpiąc, spada z drzewa. Bach, bach, bach! Sama w wielkim lesie rozpoczyna poszukiwania zgubionej mamy, a do pomocy ochoczo zgłasza się różowa wiewiórka... I tak zaczyna się przygoda.









O sowiej mamie niewiele wiemy. Jest duża, ma wielkie oczy i szpiczaste uszka. Ale w lesie tyle zwierząt! Wszystkie trochę jakby podobne, tak łatwo się pomylić. No gdzie jest mama? Czy to jest mama?





A może to jest mama?




Przecież ma taaakie wielkie oczy... to musi być mama!




Wiewiórka gubi się, miota, ale jej zapał w poszukiwaniach jest godny podziwu!
Oczywiście historia kończy się szczęśliwie. Mama zostaje znaleziona, mała sówka utulona i wszystko jest pięknie, do czasu... ;)




 
"Mama kwijt" (Zaginięcie Mamy, a w oryginale "A bit lost") to książeczka dla najmłodszych, która w 2012 roku zdobyła w Holandii tytul najlepszej książki obrazkowej.
Urocza, prosta i zabawna historyjka, którą dzieci uwielbiają. Książeczka wyróżnia się nietypowymi ilustracjami, które przypominają trochę papierowe, etniczne wycinanki. Na każdej stronie w gęstym tle szczegółów ukrywają się postacie i drobiazgi. Dzięki temu historia toczy się też na drugim planie i można prześledzić równoległe poszukiwania córeczki przez mamę sowę (świetny pomysł!). Całość piękna kolorystycznie, elegancka i przejrzysta.

Autor Chris Haughton, to młody irlandzki projektant i ilustrator, który historią o małej sówce zadebiutował w świecie książki dziecięcej. Odrazu zgarnął 9 nagród w 7 krajach, a opowieść do tej pory przetłumaczono już na 19 jezyków i zagadką jest, czemu nie widać jej na pólkach polskich księgarni?

Pozatym sam autor to przemiły człowiek. Bardzo ciepło odpisał na parę meili od jakiejś nawiedzonej matki nieholenderskiej trzylatki ;)) Kilka lat spędził podróżując po świecie, bliska jest mu idea Fair Trade (Sprawiedliwego Handlu), a rozgłos zyskał projektując dla angielskiej marki odzieżowej People Tree. Na swojej stronie nie tylko opisuje, ale i pokazuje swoją pracę. Często w dość nietypowych warunkach ;)




Można tam też znaleść mnóstwo ciekawych informacji, na przykład szczegółowy opis jak przebiegał proces twórczy i jak po kolei zmieniała się koncepcja ilustracji do "Mama kwijt", począwszy od pierwszego wzoru ptaków, a ostatecznie na sowach kończąc. Fajnie się to czyta. Zapraszam tu.

W Polsce "Mama kwijt" dostępna jest w wersji anglojęzycznej i można ją zakupić tu i tu (zauważcie, że jest w różnych rozmiarach). Do naszej wersji holenderskiej dołączona jest jeszcze płytka z kilkuminutową animacją dla dzieci. Ogólnie rzecz biorąc "Mama kwijt" jest świetna i bardzo polecam, gdybyście kiedyś obok niej przechodzili ;)





Z wiosennymi (a tak!) pozdrowieniami!
g.


20 komentarzy:

  1. podoba mi się :) kolory! grafika! a najbardziej holenderskie "boink, boink"!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boink, boink no bam, bam ;)

      Usuń
    2. boink, boink i mnie rozwaliło :D bardziej śmiechowe, niż nasze bach :D

      Usuń
  2. nie przejdziemy obojętnie, o nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przechodzcie, urocza książeczka ;)

      Usuń
  3. Bardzo fajna książka! No i jak zwykle przecudne obrazki!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyobraz sobie wczoraj ja przegladalam na amazonie i zastanawialam sie czy jej Mikusiowi nie kupic :)
    Tym razem padlo jednak na Iggy Peck Architect, takze ta sowka bedzie nastepnym razem :)
    Sciskamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haa, super.. A tego co wybrałaś nie znam. Muszę zerknąć więc koniecznie ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Super ilustracje i autor wydaje się też być ekstra człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdybym miała bobasa to bym na pewno się zaopatrzyła ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. POdczytuję was od jakiegos czasu jesli monza to zadam Ci pytanie zupełnie odbiegające od teamtu:)
    Zobaczyłam na zdjęciu wózek i jakoś mi to dodało odwagi
    Chodzi mi o to czy w Holandi trzylatki jeżdżą jeszcze w wózkach czy jest to tak jak u nas uważanae za przesadzone?
    Pytam bo mam metlik w głowie, musze córkę odprowadzac rano kawałek drogi do przedszkola i sie zastanawiam czy nie kupić jej wózka na co rodzina sie w głwoe puka bo ona już za duża, a ciekawa jestem jak to jest u innych:)
    I jesli mozna jaki wózek jest na zdjeciu? Ten z kolorowa budka
    Pozdrawiam ślicznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kasiu! Ale mnie zaskoczyłaś ;)) Ha, nigdy się nad tym nie zastanawiałam... My głównie jeździmy na rowerze, ale w weekendy wózek jest w użytku (a zdjecie z zeszłej zimy :). Jak masz daleko do przedszkola, to mysle ze nie ma sie nad czym zastanawiac... chyba ze lubisz rowery to polecam wożenie na krzesełku, dzieci to uwielbiają ;) A wózek firmy Nurse, model Urban (http://www.mulan.pl/urban-nurse-wozek-spacerowy.html) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. zakochałam się....a wydatków tyle...:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajna książeczka :) Tylko skąd tą kasę brać na te wszystkie fajne książeczki hi hi :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za każde słowo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...